Joanna Sokołowska

Gra w kłamstwa

To był temat na pierwszy wpis. Z jakiś powodów, być może i zdarzeń odkładałam go na później. Pomimo, że nigdy nie straci na swej aktualności, chcę powrócić do niego teraz. Kłamstwo. Nie istnieje taka rzeczywistość w której nie znalazłoby dla siebie pożywienia. Eksplorując otoczenie dostrzegamy, że pewne rzeczy możemy ukryć, schować uczynić niewidzialnymi dla innych. Później poznajemy, że możemy nie tylko schować coś ale również wskazać niewłaściwą drogę zyskując tym samym pewne dobra. Spryt? Zaradność? Odwaga? Dwa oblicza kłamstwa: nie mówienie prawdy i mówienie nieprawdy. Gdy wypowiadamy słowo kłamstwo pojawia się tysiące skojarzeń i doświadczeń związanych z tym że zostaliśmy w różny sposób okłamani bądź sami okłamujemy na tysiące sposobów. To co dla mnie jest najbardziej intrygujące w kłamstwie to ukrywanie prawdy, być może przez swoją tajemniczość, niedopowiedzenie, niejasność etyczną.

Każdego dnia przynajmniej raz zderzam się ze słowem kłamstwo lub wyrażeniem w którym ono występuje. Trudno powiedzieć ile razy staję „twarzą w twarz” z nim samym. Tych w liczbie mnogiej słucham gdy mam włączone radio, dostrzegam w licznych rozmowach, odczytuję otwierając maile i czytając wiadomości przychodzące za pomocą komunikatorów. Słyszę niewinne kłamstwa dzieci i te przemyślane dorosłych, odnajduję je za każdym razem gdy otwieram gazetę i wtedy gdy czytam książkę, tym bardziej taką, jak ta popełniona przez Enrique de Hieraz „Kłamstwa”.

Podczas jednej z antropologicznych wypraw Isabel, na rzece nomen omen Pasion dochodzi do tragicznego wypadku. Bohaterka wychodzi cało, ale zupełnie przez przypadek – plecak zostawiony na ciele Judith – zostaje uznana za zmarłą. O kłamstwie, powstałym za sprawą kapryśnych zdarzeń losu, dowiaduje się z mediów. Od tej pory nie robi nic, milczy. W jej postępowaniu można zauważyć podążanie za pierwszym przysłowiem Li Po – „Kto wypowiada kłamstwo, pragnie nim osiągnąć korzyść”. Co prawda bohaterka nie mówi kłamstw, ale nie mówi też prawdy. Kłamstwo, które jest milczeniem jest nasączone egoizmem ponieważ wynika z nieuświadomionej chęci zachowania dla siebie jak najwięcej. Z drugiej strony milczenie pozwala pozostać sam na sam ze swoimi myślami, emocjami i pragnieniem odnalezienia prawdy o sobie. Isabel, która wykorzystuje przypadkowość zdarzeń, podąża za tym co zaproponował jej los: ukrywa prawdę by odnaleźć swoją tożsamość. Milczenie, chwila szczerości z samym sobą, tworzy przestrzeń samopoznania bohaterki, która będąc dojrzałą kobietą żoną, matką dorosłych dzieci, zadaje sobie fundamentalne pytanie: „kim jestem?”

Isabel Garcia Luna umarła; Tutaj jest śmierć, mój drugi powód pozostania. Śmierć, którą mi przypisują: bez wątpienia nieprawdziwa, wszak żyje i świetnie posługuję się słowami, ale może bardziej prawdziwa niż się może wydawać. Podczas tych ostatnich tygodni kilka osób wymówiło słowa: „Isabel Garcia Luna umarła”, nie wiedząc, że są nieprawdziwe, że są jedynie wynikiem kaprysu losu. Jednakże zawierają prawdę, której ja sama zbyt długo nie mogłam zaakceptować (…). Nie była to śmierć nagła. Przez lata znajdowała się w agonii, dogorywała, cudownie utrzymywana przy życiu więzami przyzwyczajeń. Gasła oszustka i w końcu uległa. Zmarła Isabel, szczęśliwie pozbawiona wszelkich swoich atrybutów, nawet imienia, zostałam ja. To ja jestem żywa. Ani córka, ani matka, ani profesor: ja. Jeszcze staram się dowiedzieć, co to znaczy.

Czas milczenia jest czasem mierzenia się z własnym „ja”, z prawdą o swoich słabościach. Isabel, która jako antropolog przez całe życie zajmowała się zjawiskiem śmierci teraz staje w jej obliczu i żeby ją przeżyć musi zagrać w kłamstwa. W ten sposób tworzy osobliwą przestrzeń dialogu ze swoim „ja”. Tam gdzie ona poszukuje swojej tożsamości przez kłamstwo, Serena – jej córka, poszukuje swojej poprzez dochodzenie do prawdy o rodzinie. Jej działania łatwo wpisują się w drugie przysłowie Li-Po: „Kto pożąda prawdy, pragnie nią osiągnąć korzyść”. Refleksje pozwolę sobie zamknąć, ostatnim – ósmym przysłowiem Li-Po: „Prawda i kłamstwo to improwizowane urządzenia ratunkowe. Utrzymują na powierzchni życiowych rozbitków”.

Wszystkie cytaty pochodzą z książki: „Kłamstwa”, Enrique de Heriz, Wydawnictwo W.A.B, Poznań 2008

Komentarze (5) do artykułu “Gra w kłamstwa”

  1. Ewa says:

    czasami kłamiemy bo się wstydzimy prawdy, kłamiemy bo nie potrafimy się przyznać do porażki, kłamiemy bo nam wygodniej, czasami okłamujemy siebie bo prawda jest dla nas nie do zaakceptowania…

  2. Kaśka says:

    Człowiek często dąży do wolności i chęci pozyskania świętego spokoju. Nie wiem czy kiedykolwiek na tym świecie może poczuć wolność w 100% (to inny temat ;) ale przynajmniej – jak sądzę – namiastkę wolności i świętego spokoju można osiągnąć dzięki mówieniu nieprawdy (w częstotliwości zależącej od potrzeb indywiduum) i/lub zatajaniu pewnych spraw i/lub unikaniu pewnych osób/zjawisk/rzeczy…

  3. Roman says:

    Dla mnie to ciekawy zestaw idei!
    Po pierwsze Kłamstwo, czyli założenie jakieś prawdy, której poszukuje się w odosobnieniu zapewnionym kłamstwem? Ciekawe wydaje się prawdziwe, ale w takim razie to ta prawda musi być kłamstwem skoro musimy ją opuścić by odnaleźć siebie. Czyli jedyną prawdę o sobie.
    Druga to Gra, bardzo mi bliskie pojęcie. Uzupełnia pierwsze, jeżeli jest Gra to nie ma prawdy, chyba że sama gra prowadzi do prawdy…. Albo wręcz jest prawdą ;)
    Ciekawe

  4. Tomasz says:

    Smutny, trudny i głęboki temat, ” aż się boję pisać komentarz”. Joanno, zdaję sobie sprawę, że w twoim blogu to jak (trochę karkołomne dla mnie) “wnoszenie drewna do lasu”. Spróbuję jednak, tak od serca… Bo lubię przyrodę.

    Zwykle jesteśmy wychowywani w przeświadczeniu, że na akceptację, miłość trzeba zasłużyć. Obowiązuje zasada “coś za coś”. W wieku dorosłym trudno nam przyjąć bez oporów, że można ofiarować komuś miły gest, zwykłe bycie razem lub uczucie, tylko za to, że ten ktoś jest. Czasem trudno zrozumieć, że ktoś chce tak zwyczajnie, bezinteresownie z nami porozmawiać czy po prostu być, poznawać nas i cieszyć się naszą obecnością.
    Powody mogą być oczywiście różne, jeden jednak wysuwa się na prowadzenie. Nie potrafimy akceptować i bezwarunkowo kochać siebie samych.
    To tak jak w tym autobusie. Wahamy się zagadać do drugiego człowieka bo “co on sobie o nas pomyśli”.
    Gdybyśmy potrafili kochać siebie takimi jakimi jesteśmy, potrafili dostrzec, że każdy z nas jest potrzebną częścią tego świata… Żadna zła krytyka czy ponury nastrój otoczenia nie byłyby w stanie zabrać nam piękna wspólnej podróży.
    Łatwiej byłoby podjąć zwyczajną rozmowę lub dzielić się uczuciami i prawdą, nie myśląc o korzyściach.

    Słusznie napisała Ewa, że poznawanie siebie to trudna sztuka.

    Podróż do własnego wnętrza na początku może być bolesna. Dlatego zazwyczaj wolimy tam nie zaglądać, nie chcemy znać siebie takimi jakimi jesteśmy rzeczywiście. Chcemy widzieć się takimi jakimi chce otoczenie, rodzina, społeczeństwo. Porzucamy więc samych siebie, przyjmujemy różne maski i życiowe role. Uprawiając na sobie kłamstwo, rozwijamy się zewnętrznie i… powoli umieramy wewnętrznie, w każdym wieku!

    “Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia,
    powtarzając każdego dnia te same drogi,
    kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia,
    kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru,
    kto nigdy nie rozmawia z nieznajomymi.

    Powoli umiera ten, kto unika w swoim życiu pasji,
    kto zawsze przedkłada czarne nad białe i poszczególne chwile nad całą paletę emocji,
    które powodują, że błyszczą oczy, że na twarzy pojawia się uśmiech,
    że serce bije mocniej w konfrontacji z błędami i uczuciami.

    Powoli umiera ten, kto nie wywraca stołu,
    kto jest nieszczęśliwy z pracy,
    kto nie ryzykuje pewności dla niepewności realizacji marzeń,
    kto nigdy, choćby raz w życiu, nie odłożył na bok racjonalności.

    Powoli umiera ten, kto nie podróżuje,
    kto nie czyta, kto nie słucha muzyki,
    kto nie znajduje dobra w sobie.

    Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną,
    kto znikąd nie chce przyjąć pomocy,
    kto idzie przez życie narzekając na własne nieszczęście i na deszcz, który pada.

    Powoli umiera ten, kto rezygnuje z projektu przed rozpoczęciem go,
    kto nie pyta o to, czego nie rozumie,
    i nie odpowiada, kiedy zna odpowiedź.

    Unikamy śmierci w małych dawkach,
    pamiętając zawsze, że bycie żywym domaga się długiego wysiłku począwszy od prostej czynności oddychania.

    Tylko płomienna cierpliwość poprowadzi cię do zdobycia wielkiego i wspaniałego szczęścia”.

    Pablo Neruda

    Wybitny poeta, “…płomienna cierpliwość…”, fajne nie?
    Wpływamy na siebie wzajemnie, nieuchronnie, słowem ,gestem, spojrzeniem, również w internecie. Otwieramy okna na drugiego czowieka… W tej chwili mam otwarte też to prawdziwe. Wyrażnie słyszę śpiewy ptaków, czuję zapach kwitnącego bzu. Co jakiś czas słyszę też tarcie gumy o asfalt… Prawda i kłamstwo przeplatają się wzajemnie.
    Gdy “w tak pięknych okolicznościach przyrody” wypływamy w nieznany rejs, pełni ufności stawiamy żagle, to czasem… umieramy z niecierpliwości… czekając na wiatr.

    I jeszcze jeden cytat “na serce” :

    “Gdy twe serce obawia się cierpień… Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia…”

    Paulo Coelho

    Mam nadzieję, że tym komentarzem wpłynę choć na jedną osobę.
    Pozdrawiam majowo tych co nie wstydzą się “miękkich gestów, czułych spojrzeń i ciepłych uśmiechów”.
    Tomasz

  5. Małgorzata says:

    Tomasz, to piękne słowa.

Dodaj komentarz

Newsletter

Autorzy

Magazyn

Szkoda papieru

Wiesława Grochola

szkoda-papieru-karta-prasa-bajka-o-krolewnie-sniezce-04

Wiesława Grochola przedstawia wybór tych opinii, które zapewne miały podpowiedzieć łagodzącej polityczny kurs władzy, w jakich kręgach opozycji można szukać, potrzebnych widać, sprzymierzeńców. więcej

Stambuł zwrotnicą nowoczesności

Dirk Schwarze

Widok na ARTER, w tle prace: Michael Sailstorfer, „T 72”, 2007 oraz Henning Christiansen

Istiklal Caddesi w Stambule, wznosząca się w dzielnicy Beyoglu do placu Taksim, jest jednym z najulubieńszych miejsc spacerowych i handlowych w tej milionowej metropolii nad Bosforem. więcej

Robert Morris nie tylko w wersji minimal artu

Krzysztof Jurecki

Neoklasyk, 1971, film; courtesy Sonnabend Galler

W ms2 w Łodzi możemy obejrzeć jedną z najważniejszych wystaw, jakie prezentowano w Polsce w ostatnich latach pt. Robert Morris. Uwagi o rzeźbie. Obiekty, instalacje, filmy (do 24.10.2010). więcej

więcej artykułów
+ Zamów bloczek reklamowy

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

+ Zamów bloczek reklamowy
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR